O ostrym dyżurze literackim i o sposobach

 na rozkochanie dzieci i młodzieży w literaturze

 

Z Agnieszką Karp – Szymańską, założycielką i prezeską Grupy Czasdzieci.pl dla Newslettera literackiego rozmawia Margarett Borroughdame.

Agnieszka Karp – Szymańska: Entuzjastka literatury, znawczyni rynku książki oraz literatury dziecięcej i młodzieżowej, metodyk nauczania, absolwentka filologii polskiej na Akademii Pedagogicznej w Krakowie oraz studiów podyplomowych: „Literatura dla dzieci i młodzieży” na Uniwersytecie Warszawskim, „Zarządzanie w kulturze” na Uniwersytecie Jagiellońskim, „UX Design” na SWPS. Założycielka i od 2006 roku prezeska Portalu  i Fundacji „Czas Dzieci” (obecnie Grupa Czasdzieci.pl Sp. z o.o.), członek rady programowej i współorganizatorka Festiwalu Literatury dla Dzieci oraz Ostrego Dyżuru Literackiego.

Margarett Borroughdame: Kiedy zobaczyłyśmy się po raz pierwszy na 20. Targach Książki w Krakowie, po wcześniejszej przemiłej znajomości telefoniczno – e-mailowej, miała Pani na sobie biały fartuch lekarski i stetoskop oraz recepty w ręce. Przecież nie jest Pani z wykształcenia lekarzem, więc dlaczego taki strój? I to na targach książki!

Agnieszka Karp – Szymańska: Na imprezach literackich od 2 lat często pojawiamy się w roli lekarzy prowadząc Ostry Dyżur Literacki. To szczególna akcja. W scenografii i konwencji gabinetu lekarskiego merytoryczni specjaliści literatury dla dzieci w kitlach lekarskich rekomendują wartościowe książki indywidualnie dobrane do wieku i preferencji oraz dotychczasowych doświadczeń czytelniczych ze szczególnym uwzględnieniem wartościowych nowości. Tytuły książek i ich dawkowanie przepisywane są na receptach. Akcja ma za zadanie uzdrowić tych, którym wydaje się, że czytanie jest nudne i zarekomendować kolejne wartościowe tytuły dzieciom, które od książek nie stronią.

MB: W 2006 roku założyła Pani Fundację „Czas Dzieci”, obecnie kieruje Pani Grupą Czasdzieci.pl, w skład której wchodzi: Fundacja, portal informacyjny „Czas Dzieci” oraz projekt „Festiwal Literatury dla Dzieci”. Skąd u polonistki, filologa i metodyka nauczania pomysł na tę działalność i na czym ona polega?

 AK – S: Festiwal jest osobnym projektem realizowanym w partnerstwie przez dwie fundacje. To trochę osobna rzecz. Ma pokazać trendy, ale też to, że książka to pretekst do doskonałej zabawy. Nie widzę sprzeczności.  Literatura do filologii pasuje a metodyka bardzo się przydaje, bo często trzeba przygotowywać scenariusze spotkań, warsztaty literackie, oceniać prace animatorów i tym podobne. Portal jest prowadzony na wskroś humanistycznie ale to jednak biznes. Tu słupki muszą się zgadzać.  Fundacja powstała trochę jako nasz wentyl bezpieczeństwa, z potrzeby wykorzystania naszych możliwości i rozwijania pasji. To tam organizujemy imprezy literackie, wystawy, zdarzały się bale charytatywne… No i Ostry Dyżur Literacki. Pomagamy też dzieciom szczególnie uzdolnionym, by miały szansę osiągnąć wielkie rzeczy. Te dzieci nas inspirują. Jeśli one są w stanie ćwiczyć wiele godzin w tygodniu by zdobywać medale, to my też możemy więcej z siebie dać.

  MB: Czy fakt, że Kraków – powszechnie uznawany za intelektualną stolicę Polski – jest siedzibą Grupy Czasdzieci.pl to czynnik pomocny czy ograniczenie w prowadzonej pro-czytelniczej działalności?

AK – S: Nie słyszałam takiej opinii o Krakowie. Ja pracuje na terenie całej Polski. W Krakowie mieszkam, ale często tylko 2-3 dni w tygodniu. Lubię to. Nasze redaktorki też są rozsiane po różnych miastach, dlatego wszędzie czuję się jak u siebie.

MB: Jest Pani autorką artykułu dla Biuletynu EBIB „Marketing książki dziecięcej. Konieczny czy zbyteczny?” Jaka jest zatem, Pani zdaniem, rola marketingu w sprzedaży książek dziecięcych? Czy jest on niezbędny czy zbyteczny?  Czy popularyzacja książek dziecięcych i młodzieżowych wymaga jakichś niezwykłych i innowacyjnych sposobów?

 AK – S: Marketing to komunikacja. Jeśli stworzymy znakomitą książkę ale nikomu nie powiemy o niej, cała praca wydaje się bezsensowna. Jest sporo osób które chcą o książkach pisać i zachwycać się nimi ale nie wiele chce się zajmować marketingiem książki. To mniej uduchowiona praca, bardzo biznesowa. Moim zdaniem powinniśmy dołożyć wszelkich starań, by promocja książek była skuteczna. Jeśli to oznacza że trzeba czerpać z doświadczeń biznesu, to czemu nie, jeśli może nam pomóc niestandardowe podejście, spróbujmy.

 MB: Czy jest jakaś recepta na to, aby dana książka stała się popularna? Co pomaga w sprzedaży danego tytułu? Jakiego ogniwa, Pani zdaniem  –  jeśli w ogóle, brakuje w łańcuchu popularyzacji książek dla dzieci i młodzieży oraz  popularyzacji czytelnictwa wśród dzieci i młodzieży?

 AK – S: Brakuje mądrej rekomendacji. Dlatego Ostry Dyżur Literacki tak bardzo się sprawdza.  

MB: W jaki sposób Grupa Czasdzieci.pl współpracuje z wydawnictwami, księgarniami lub autorami, szkołami, bibliotekami, a przede wszystkim z młodymi czytelnikami w zakresie popularyzacji książek i czytelnictwa?

 AK – S: To bardzo rozbudowana sprawa: z wydawcami współpracujemy na zasadzie patronatów medialnych, ale też przygotowujemy rozbudowane kampanie promocyjne. Bibliotekarze i rodzice często współpracują z nami w roli recenzentów. Dzieci też recenzują, opowiadają o tym co im się podobało w nowościach, komu by je poleciły.

MB: Jakie czynniki, Pani zdaniem, mają wpływ na to, że dorośli kupują daną książkę dziecku? Czym kierować się dobierając lektury dla dzieci i młodzieży?

AK – S: Pisałam kiedyś artykuł o tropach dobrej literatury. Najlepiej kierować się rekomendacjami. Mamy dostęp do portali, blogów, czasopism, programów radiowych i telewizyjnych. Poza tym warto śledzić konkursy, a także swoje ulubione wydawnictwa. Polecam wyjść od zachwytu. Gdy zachwyca nas książka, sprawdźmy co jeszcze ten autor napisał, co jeszcze wydało to wydawnictwo… I tak po nitce trafimy w sam środek kłębka.

  MB: Kto lub co, Pani zdaniem, ma największy wpływ na kształtowanie gustów czytelniczych młodego człowieka? Czy Pani zdaniem istnieją formuły na rozkochanie dzieci i młodzieży w czytaniu? Jak wychować czytelnika?

 AK – S: Naturalnie, czytający rodzice.

 MB: W literaturze dziecięcej i młodzieżowej istnieją mody, a mody – wiadomo – przemijają… Jaki jest zatem przepis na książkę dla dzieci lub młodzieży, która przetrwa trendy i będzie oddziaływała na pokolenia?

AK – S: Nie ma czegoś takiego jak przepis. Każde dziecko jest inne, każde potrzebuje innej książki. Dobra literatura zawsze będzie dobra ale nie oznacza to, że zainteresuje każde dziecko. W tym momencie na pewno mamy wysyp książek popularnonaukowych fantastycznie zilustrowanych przez  znakomitych grafików. Otrzymujemy za nie nagrody na całym świecie. Czy ta moda przeminie? Mam nadzieję że nie, bo je uwielbiam. Za moich czasów takich nie było.

MB: Jak rozpoznać „dobrą” literaturę dla dzieci i młodzieży i  co, według Pani, mógłby oznacza termin „dobra literatura”? Czy Pamięta Pani swoje ulubione książki z dzieciństwa? Jak Pani myśli, dlaczego właśnie te książki były dla Pani wyjątkowe?

 AK – S: Gdy byłam mała, każda książka w domu była na wagę złota, to czasy kartek, kolejek i zakupów spod lady. Teraz wszędzie mam pełno książek a rodzice współczesnych dzieci  gubią się w gigantycznej ofercie przepięknie wydanych pozycji. Dobra książka musi pasować do dziecka. Moja bardzo mądra znajoma księgarka mówi że uprawia książkową brafiterkę i dokładnie o to chodzi. Książka przede wszystkim musi pasować do wieku, doświadczeń czytelniczych, zainteresowań, problemów lub zainteresowań dziecka, musi budzić emocje, prowokować do dyskusji i przemyśleń, musi inspirować do odkrywania świata.

 MB: Co Pani teraz czyta i dlaczego? Czy jest już plan na następną lekturę? Jaki jest Pani własny katalog przyjemności związany z czytaniem książek?

AK – S: Czytam nowości, które trafiają na moje biurko, staram się na tyle wyrobić sobie opinie o każdej, by móc skutecznie poradzić lub odradzić młodym czytelnikom lub bibliotekarzom. Przez najbliższe dwa tygodnie przeczytam 100 finałowych opowiadań, które walczą o 100 000 zł w konkursie Piórko 2018. Praca w tej kapitule daje mi szczególną radość, bo rzecz dotyczy debiutantów, a wysokość nagrody udowadnia, że pisanie dla dzieci można traktować poważnie.

MB: Pani Agnieszko, serdecznie dziękuję za podzielenie się z czytelnikami Newslettera literackiego swoimi refleksjami. Życzymy i Pani, (i sobie) niesłabnącego zainteresowania książkami wśród młodych czytelników. Wszystkiego co najlepsze dla Pani!

 

Wywiad przeprowadzono w kwietniu 2018 r.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie widoczny. Pola wymagane *

15 + eighteen =