Wiadomość w mediach, która najbardziej mnie wczoraj zadziwiła i skłoniła do refleksji, to: kradzież biżuterii znanej celebrytce… której oczywiście współczuję takich przejść, bo ewidentnie niefajne, ale kiedy podobnie zaatakowano dom mojej przyjaciółki Kasi, ani policja ani media jakoś nie podjęły tematu… Przepraszam, ale niestety, ja mam uczulenie na to: „WOW! WOW! WOW! – wszędzie WOW! Dokoła Wooooooow!”

Ciekawe czy „KULTURA WOW” i to „WOW! ALL AROUND” wyjdzie kiedyś z obiegu i choć na moment ustąpi miejsca „kulturze refleksji”. O co mi chodzi??? No o to, że musimy BYĆ. Jesteśmy przymuszeni BYĆ. Powiecie: No przecież o to zawsze chodziło: żeby „być” a nie żeby „mieć”. Tak. Tylko „kiedyś” BYĆ utożsamiało wartości, refleksję, wiedzę, intelekt, dobro, szlachetność, jakość… A teraz? BYĆ jest wartością samą sobie. BYĆ to zaistnieć. BYĆ to BYĆ. BYĆ to dostać tysiąc „lajków” na facebook’u za zdjęcie z językiem na brodzie i zezem. BYĆ to zdjęcie w kolorowej prasie na ściance z nazwą znanej marki, BYĆ to być rozpoznawalnym, widzianym, być w TiVi, być zapraszanym, być urodziwym, być ubranym, być w „dobrym” samochodzie, być w „dobrym” towarzystwie, być w każdej reklamie, być omni, być wszystkim w jednym. BYĆ to wskoczyć na czubek górki i celebrować wisienkę popularności. Patrzcie jestem! A wszyscy: WOW!

Powiecie, to wyprowadź się z miasta, nie czytaj gazet i nie oglądaj telewizji, jeśli to „wow” tak ci nie pasuje! Moi Drodzy, ja tak mniej więcej, prawie, zrobiłam i myślę, że mam dystans, chyba… Ale okazuje się, że to nie wystarczy aby było mi spokojnie… Bo… przeżywam, kiedy jeden czy drugi „dzieciak” są na prostej drodze do zmasakrowania sobie życia żyjąc w ułudzie osiągniętej popularności po stu lajkach na FB otrzymanych pod zdjęciem z zezem. A cieniasa, który nie zalajkował „usuwają” z grona przyjaciół.

Przeciw FB też nie jestem, a wręcz uwielbiam ten eter. Ale sami przecież wiecie jak łatwo stworzyć fikcję o sobie na FB i stworzyć fikcję sobie. A pomylić „naprawdę” z „na niby” łatwo i bez FB.

Kiedy dowiaduję się, że kolejny piękny obraz celebrycki ma jednak rysy albo w ogóle popękał, że kolejna celebrycka para nie potrafi ze sobą spędzić życia „do grobowej deski” to znowu myślę o tej presji „być”. O tym przymusie wskoczenia na czubek górki by BYĆ i celebrować wisienkę popularności. Jeśli ktoś swoje BYĆ przypłaca zmarnowanym życiem lub ostatecznością czyli nawet życiem, no to po co to?

I ta wiadomość w mediach o kradzieży biżuterii znanej celebrytce… (Co to w ogóle za wiadomość???) …co wbiła się bezczelnie pomiędzy jedną i drugą jednak ważniejszą dla świata i dla mnie informację. Taki komunikat na skróty: Patrzcie – ONA JEST! Bo JEST! Czy mediom chodziło o to, że ta biżuteria to stąd, że ONA „JEST”? MA bo JEST? Bo jakoś o tych złych włamywaczach, i że tak nie wolno, to nie było nic…

Mam nadzieję, że kolejny weekend jesienny będzie słoneczny. Popatrzę na świat, rozczulę się chwilą, powiem moim dzieciom przy niedzielnym śniadaniu „kocham was słodziaki”, a oni przekornie zapiszczą „wow!” I… BĘDZIEMY. Będziemy celebrować ( nie na ściance) ten moment rodzinnego „wow” razem, w bezruchu, w cieple, w bezpieczeństwie, na tarasie, w pidżamach, do południa… aż oplecie nas babie lato… nie włączę wiadomości… jak dobrze będzie… Woooooow…

Przesyłam Wam fajny rysunek Świętego Mikołaja z III wydania „Ciasteczkowej Choinki Żuczka Blo”, która się właśnie drukuje, bo to fajny rysunek i święta też są fajne i wydaje mi się, że ta książka też! Rzecznik Praw Dziecka też tak uważa, dlatego objął „Ciasteczkową…” honorowym patronatem. I co z tego, że święta dopiero będą za 2 miesiące? Możecie sobie już teraz pokolorować Mikołaja i pomyśleć gdzie BYĆ i co MIEĆ. Dziękuję Ci Cezary Zegary Powierza za tak piękne ilustracje do mojej książki!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie będzie widoczny. Pola wymagane *

four × three =